Najnowszy zbiór wierszy poety i prozaika urodzonego w 1967 r. w Krotoszynie, laureata nagrody Fundacji im. Kościelskich (1999),autora czterech tomów wierszy: " Samczyk" (1996)," Rozrusznik" (1998)," Konwalia" (2001) i " Kalipso" (2004) oraz dwóch książek prozatorskich: " Wszędobylstwo porządku" (1997) i " Sęk Pies Brew" (1998),obu nominowanych do nagrody literackiej NIKE. Wiedemann jest również autorem zbioru zapisów onirycznych " Sceny łóżkowe" (2005). Andrzej Falkiewicz o " Pensum": Wybitne. Pozornie niezdarne, pisane niewprawną ręką: "[�] Niektórzy nasi poeci piszą w języku aniołów, inni się w nim spowiadają, bo to język na czasie, czas jest teraźniejszy i innego już nie będzie [�]" (Czy ktoś już się rozegrał?) Szczególnego rodzaju poczucie humoru tych wierszy: " Cokolwiek uczynimy, zawsze będziemy do przodu, z sobą, bez siebie, z małpką Pupi" (Muza) Raczej myślane niż widziane obrazami: "[�] najchętniej zamiast twarzy wstawiłby telewizor na baterie, z podglądem. Tymczasem musi mu wystarczy broda, na której osiadają kluski z zupy, pierze i szkodliwe promieniowanie emitowane przez telewizory" ([chłopiec]) W przeciwieństwie do zawikłanych wierszy rówieśników, uroda mądrych wierszy Wiedemana kusi czytelnika prostotą: "[�] Piszę te słowa, bo znam się na słowach, słowa się znają na sobie, beze mnie" ([siano]) Czytelnik, który w tamtych wierszach przebywał na gruncie grząskim, w te wiersze wchodzi pewną stopą: " Pauza. Przecinek. Długi ton, przez który przelatują jakieś myśli, o czym? O jakże dobrze byłoby coś zjeść, poczuć treść, choćby w żołądku, dodać sobie czegoś [�]" ([siano]) Wkrótce jednak okazuje się, że te wiersze są perfidniejsze od tamtych zawikłanych: "[�] Czas płynie, naprawia szkody, o ile są drobne, a jeśli nie są, idź do sklepu i rozmień" ([tysiąc]) Być może jest to kolejny krok rozwikłania-zawikłania języka dzisiejszej poezji.