„ Nie potrafię się modlić!” Jakże często ten, kto modlitwę traktuje poważnie, musi ubolewać nad swoją niedolą. I to jest w porządku. Święty Paweł sam stwierdza, że nie wiemy, jaka powinna być nasza modlitwa. Natomiast Duch Święty w niewysłowionych westchnieniach rodzi w nas autentyczną i prawdziwą modlitwę. Duch Święty jest zawsze akuszerką modlitwy. Jednak to wymaga czasu, całego czasu, całego życia. Dopiero w wieczności będziemy mogli cieszyć się, że „ potrafimy” się modlić, ale wówczas zrozumiemy również to, co tak trudno nam zrozumieć tu na ziemi: modlitwa jest jedynie darem i łaską. Jest czymś, czego nie możemy uczynić czy dokonać, a jedynie pozwolić by trwała. Na modlitwie wewnętrznej możemy dogłębnie poznawać Boga. „ On nie ukrył przed nami swego oblicza” (Ps 22, 25). Jeżeli uczymy się posłuszeństwa wobec dyskretnej nauki Ducha Świętego, możemy wnikać w ukryte głębiny Bożego misterium. Święty Jan od Krzyża mówi o wewnętrznych komnatach znajdujących się w niewyczerpanej Tajemnicy Chrystusa. Modlić się to zgłębiać te komnaty. Niekiedy wydają się ciemne i nieprzeniknione. Niekiedy świetliste i promieniejące pięknem. Duch Święty towarzyszy nam w tej wewnętrznej wędrówce. (…) Dzięki Jego kierownictwu i Jego poruszeniom w nas jesteśmy prowadzeni na modlitwie do coraz głębszego spotkania z Synem, a dzięki Niemu z samym Ojcem.