Prawie sto lat temu zauroczeni swoim morzem Polacy zamarzyli o kurorcie z prawdziwego zdarzenia. Takim jak z filmu – nowoczesnym i pełnym splendoru. Wybrali Półwysep Helski, malowniczy skrawek lądu z piaszczystymi plażami, i wybudowali na nim Juratę. To ona stała się ulubionym miejscem ówczesnych elit. Magdalena Samozwaniec pisała o Juracie, że to „ najelegantsze i najbardziej snobistyczne miejsce na Wybrzeżu”. Przedwojenna historia Juraty trwała krótko, zakończyła się nagle, we wrześniu 1939 roku. Letnicy z pośpiechem opuścili kurort, pojawili się piloci Luftwaffe i młodzież z Hitlerjugend. Po wojnie władza ludowa usiłowała zmienić elitarny charakter kurortu na egalitarny. Nie budowano już letniskowych willi ani kameralnych pensjonatów, zaczęły wyrastać duże ośrodki, w których wypoczywali działacze partyjni i „ przodująca klasa robotnicza”. Ale nawet pod nowymi rządami Jurata zachowała swój styl i dawny klimat, dziś przechowywany we wspomnieniach i anegdotach. W XXI wieku w miejscu dawnej Juraty wyrasta nowa, ze szkła, betonu i stali. Historia toczy się dalej.