Wybitne aktorki i wielkie śpiewaczki, ideowe nauczycielki i zasobne arystokratki, dzielne feministki i uduchowione muzy, pełne poświęcenia żołnierki i wybitne naukowczynie. Burzliwa historia Lwowa sprawiła, że niewiele wiadomo o wspaniałych kobietach, które współtworzyły to miasto. Ludzie zapomnieli o swoich literatkach, przebrzmiała sława aktorek, poszły w niepamięć skandalizujące romanse femmes fatales, a praca kresowych siłaczek może budzić dziś politowanie. Poza nielicznymi wyjątkami nie są patronkami ulic, nie mają pomników ani tablic pamiątkowych. Ich codzienne sprawy, dorobek i osiągnięcia wciąż pozostają w cieniu. Pozostają nieznane zarówno bohaterki haseł w encyklopediach, jak i „ dziunie” opiewane w lwowskich piosenkach. Oto historie lwowianek, które mieszkały tu przez całe życie albo tylko chwilę. To próba odpowiedzi na pytanie, jakie były one same i jaki był „ ich Lwów”. Od urodzenia we Lwowie, aż do przymusowego jego opuszczenia, najważniejszą lwowianką była dla mnie moja mama. Pamiętam jakieś ciotki, kuzynki, koleżanki, ale nie było jeszcze ani legendarnych pięknych i wesołych panien lwowskich, ani tym bardziej tych, które zapisały się w historii mojego miasta. Dopiero Beata Kost – ze swoim darem wynajdywania i talentem opisywania – pokazała mi niezwykłą plejadę kobiet związanych z dziejami tego jedynego miasta na świecie. To fascynująca lektura, polecam. Janusz Majewski