- Wiesz? Mój brat to bardzo czuły człowiek. To wielkie nieszczęście, że nie może mieć rodziny i własnych dzieci. Mówię ci, jak on kocha te maleństwa - Celina rozczula się, a oczy jej błyszczą od łez. - No cóż, nie będzie biedakowi dane. Taki mężczyzna bez kobiety, dzieci to ni pies, ni wydra - powtarza opinię księdza na temat powołania. Zaczynam jej się bacznie przyglądać, bo niby czemu ma służyć ta ckliwa opowieść o niespełnieniu człowieka, który powinien być spełniony. - I wiesz, kochanie? - Celinka pieszczotliwie dotyka mojej dłoni. - są księża, którzy radzą sobie z tym problemem, mają kobiety, które darzą ich uczuciem, i oni je także. Miłość do Boga nie wyklucza miłości do kobiety. - Jak to? - zastanawiam się głośno - Ja słyszałam... - Wiem, wiem - Celinka wchodzi mi w słowo - ale to nieprawda. Z księdzem to wcale nie jest grzech. No co innego z zakonnicą, one składają śluby czystości, a ksiądz nie. Ksiądz ślubował celibat, czyli co? No co? - Celinka z wyczekiwaniem patrzy mi w oczy.