Oficyna Wydawnicza Rewasz978-83-8918-890-897883891889082009-01-01polski (Polska)142Softcover
Mongolia - spinning, tajmienie i... szczury
BABolesław A. Uryn- 2009
- pierwsze wydanie
- 142
- stron
- polski
- język
- 1
- wydanie
Od autora W życiu nie miałem takich wspaniałych obozowisk jak te nad rzeką Czuluut-goł w Mongolii. Bo powiedzcie sami - siedzę sobie teraz pod drzewem na rozkładanym krzesełku (a co...!) i piszę te słowa. Obok, oparty o pień modrzewia stoi karabin i spinning z bujającą się przynętą na tajmienie - futrzanym szczurem. Pod ręką leży Pelikan box z aparatem fotograficznym gotowym do użycia. Kilka metrów dalej, nad brzegiem, obok wystającego z piasku białego pnia drzewa czeka na mnie mój malutki namiocik z puchowym śpiworkiem w środku. A o krok przepiękna rzeka z czekającymi na mnie rybami. Szum wody i pluski żerujących ryb odbijają się od przeciwległego, skalnego zbocza schodzącego do samej wody. Niedawno podglądałem tam wędrującego po skałach lisa. Wczoraj - fotografowałem wilka i orła. Z tej strony rzeki - nade mną - piętrzy się pod niebo, groźna, piękna skalna ściana. Poświstują tam susełki. Z góry, zza jej krawędzi, ze stepu - dosłownie - przelewa się gorący kondensat olejków roślin stepowych. Piołunu, perzu, turzycy, rumianku... Co za zapach! Na krańcu tunelu - kanionu rzeki - pięknie zachodzi słońce... Taki plener nie wymaga talentu pisarskiego. W takiej scenerii słowa same przelewają się na papier. A fotografowanie? Można zamknąć oczy i pstrykać na wszystkie strony, a zdjęcia wyjdą piękne albo przynajmniej interesujące... Przede mną malutkie ognisko. Trzeszczy palące się drewno modrzewiowe (wspaniale pachnie a dym skutecznie odstrasza komary...) na ruszcie pięknie rumieni się mój lenok. Złapałem go przed chwilką. Po pięciu minutach łowienia, tutaj, o krok od namiotu. Za moment pyszna kolacja będzie gotowa. Póki co siorbię sobie kubas gorącej herbaty z łykiem rumu na rozgrzewkę, bo mimo że w ciągu dnia był upał, to teraz w cieniu czai się zimna wilgoć zmarzłoci i nocny szron już pokrywa namioty. Tak, tak... To Mongolia, słońce chowa się za góry i natychmiast temperatura spada o 20 stopni... I żadnej telewizji i budzika... Komorka oczywiście też nie działa. I ta miła świadomość, że wszystko wokoło jest realne, że to nie sen czy film. Że jutro może być tylko jeszcze piękniej, jeszcze ciekawiej... Kiedyś nie wierzyłem opowieściom o ogromnej ilości ryb w rzekach, dopóki sam się nie przekonałem, jak to jest. Niejednokrotnie, widząc płytką wodę, nawet nie chciało mi się wyciągać spinningu i popełniłbym błąd, bo ryb było tam " więcej niż wody"! Ciągle zaniedbywane przez wędkarzy są mongolskie, endemiczne ryby, osmany, miętusy czy sumy. Ciężko uwierzyć, że wielki, drapieżny tajmień może aż wyskakiwać na brzeg w pogoni za pokarmem. Że atakuje ptactwo wodne czy płynącego liska, żmiję, nie mówiąc o drobnych gryzoniach. A to tutaj normalka. Wielokrotnie Mongołowie opowiadali mi o rybich potworach żyjących w ich wielkich rzekach czy ogromnych jeziorach-morzach i ze strachu przed nimi odprawiali szamańskie rytuały. Może więc lepiej zacząć im wierzyć i uważać wędkując na brzegu wielkiej rzeki czy niezgłębionego (blisko trzysta metrów głębokości!) jeziora Chubsuguł, czy bezkresnego jeziora-morza Char us-nuur, gdzie " wysepka" ma " tylko" 274 km2 (sic!)? Zapraszam - wybierzcie się ze mną na tajmienie. Zacznijmy ten wędkarski survival.
Wydania
1 wydanie · sortuj: najnowsze
Oficyna Wydawnicza Rewasz978-83-8918-890-897883891889082009-01-01polski (Polska)142Softcover