Od czasu do czasu wzgórze, na którym mieszkał słoń i kwiat, odwiedzała żyrafa. Żyrafa miała bardzo długą szyję i kiedy stawała na pagórku i wyciągała ją, to ponad drzewami i górami widziała koniec świata. Któregoś dnia kwiat zadał jej pytanie: - Jak wygląda koniec świata? - Jest piękny - powiedziała żyrafa. - A kto tam mieszka? - spytał słoń. - Żyrafy, rzecz jasna - odparła żyrafa. Słoń zwykł uważać, że na końcu świata żyją słonie. A kwiat zawsze sądził, że tylko kwiaty mogą mieszkać w tak odległym miejscu. - Nie ma tam nawet jednego słonia? - zapytał słoń. Żyrafa wyciągnęła szyję tak wysoko, jak tylko mogła. Przez dłuższy czas patrzyła ponad drzewami i górami, po czym rzekła: - Nie, tylko żyrafy. - Może żyrafy zasłaniają sobą jakieś kwiaty - podpowiedział kwiat. - Wykluczone - odrzekła żyrafa. - Ona nie mówi prawdy - odezwał się jakiś głos ponad nimi. Był to wróbel, który przez cały czas siedział na głowie żyrafy. - Widzę koniec świata trochę lepiej niż ona - i jest tam pełno wróbli. Bardzo dużych wróbli, nawet większych niż orły. [...]