Mieszkanie w Brukseli, naprzeciwko przystanku tramwajowego. W nim tylko jedna kobieta w peniuarze. Kobieta, która niedawno straciła męża. Nie ma apetytu. Pali papierosy w łazience. Jej córki mieszkają daleko. Często rozmawia przez telefon. Akcja Pewnej rodziny w Brukseli, wystawianej pierwotnie w teatrach Brukseli i Paryża, rozgrywa się w mieszkaniu dzieciństwa, pełnym cieni i wspomnień. W monodramie splecionych postaci matki i córki, wspominających niedawną śmierć męża i ojca, słowa i gesty rozciągają się jak pajęczyna łącząca te nieliczne momenty, które czynią życie życiem, a dla obydwu kobiet stanowią strefę przygraniczną zasłaniającą sfery wykluczenia: doświadczenie Holokaustu pierwszej i seksualność drugiej. Charakterystyczne dla twórczości Akerman jest skupienie się na tym, co pomiędzy, co uwydatnia ciężar samotności i tymczasowości. Chantal Akerman nie ukrywa, że za tą historią stoi osobisty projekt. Chodzi o to, by w meandrach pamięci zobaczyć historię zniszczonej rodziny. Używa do tego literackiego ekwiwalentu mieszanego języka matki: polskiego z dzieciństwa, francuskiego z młodości w Brukseli, niemieckiego z obozu, jidysz rodziny teściów.