Książka o onanistach, dziwowiskach i innych bohaterach niezwykłych lektur z domowej biblioteczki Dyckiego. Podmiot nie omawia wyciągniętych z zaplecza książek, tylko w prawdziwie innowacyjny sposób wyraża nad nimi swój zachwyt. Każe odkryć Ilnickiego, Bełską, Oleszyckiego, nad którymi snuje swoje dyrdymałki. „ Niech już tak będzie, niech goni w piętkę, niech zaprasza nad groby i trumny, by wszyscy mogli się przejrzeć w szkle tych trumienek i zadławić się ziemią, niech już ucieka od własnej trumny, grzebiąc po drodze wszystkich tych nieważnych i drugorzędnych autorów, takich jak Leszek Ilnicki, Stefania Bełska, Krzysztof Zbyrski czy Krzysztof Oleszycki. A nawet niejaki Bełski-Turlejski...” − Andrzej Niewiadomski „ Bohaterkami tomu ‹‹Zaplecze›› są książki z rodzinnej biblioteki Dyckiego (...),z reguły książki stare (choć nie zawsze, jakiś poeta współczesny też czasem się załapie). (...) Dycki tych książek nie omawia, on się nimi ‹‹rozkoszuje››, i trzeba podziwiać inwencję, z jaką wymyśla setki sposobów, aby wyrazić swój zachwyt oraz ukontentowanie.” − Adam Wiedemann