Historiografia krajowa nie zajmowała się dotychczas postacią Sławoja Składkowskiego. W syntezach dziejów II Rzeczypospolitej temu najdłużej urzędującemu premierowi poświęca się w najlepszym razie parę zdań. W świadomości społecznej utrwalił się raczej stereotyp z „ Domku z kart” Emila Zegadłowicza, gdzie Sławoj Składkowski przedstawiony jest w karykaturalnym uproszczeniu… W każdym razie ten stereotyp tępego zupaka, maniaka „ sławojek” i radosnego „ byczo jest” powszechnie funkcjonuje. Na pewno nie był Sławoj intelektualistą, na pewno zostając premierem znacznie przekroczył próg niekompetencji, ale mimo wszystko takie oceny i charakterystyki wydają się krzywdzące… … Od pierwszego wydania „ Strzępów meldunków” minęło ponad pół wieku. Żyjemy w państwie o innym systemie politycznym, innych granicach, innej strukturze narodowościowej i społecznej. Ta ksiązka jest ksiązką czasu minionego, świadectwem epoki, która zamknął rok 1939. Ale właśnie dlatego warto ja przeczytać. By lepiej zrozumieć ów czas miniony.