Kiedyż ludzie zrozumią, że świat jest oknem, nie zaś pustą nieskończonością, oknem w murze, w bezmiarze nicości. Mając tę kapuzę, noszą ze sobą okno swoje. Oto, powiadani sobie, świat, który Franciszek z Asyżu kochał i podziwiał, gdyż był to świat ograniczany. Kapuza przypominała kształtem okno gotyckie. Oliwią spojrzała przez ramię na Johna i rzekła: — Przypominam sobie co powiedział Murrel przed pańskim przybyciem. [...] - - Powiedział, że patrzy przez okno, jakby w przytułku trędowatych.- Typowo średniowieczne okno — rzekł jakoś gorzko Braintree. Twarz człowieka w średniowiecznej masce rozpłomieniła się nagle, jakby usłyszał hasło bojowe.- Pokażcie mi państwo króla — wykrzyknął — współczesnego króla, z bożej łaski, któryby jak św. Ludwik pielęgnował trędowatych.!...] - Albo takiego przywódcę ludu!—upierał się Herne.—Św. Franciszek był przywódcą ludu! Widząc tu, przechodzącego trawnikiem trędowatego, czy pobiegłbyś pan, pytam, by go wziąć •ramiona? - Jest tak do tego skłonny, jak my wszyscy, a może nawet sKłonniejszy...—zauważyła Oliwja.- Racja!—przyznał Herne nagle wytrzeźwiony.—Nikt z nas nie uczyniłby tego, chyba... Gdyby atoli świat potrzebował tego rodzaju despotów i demagogów...? Braintree podniósł zwolna głowę i spojrzał bystro w oczy bibliotekarza.- Tego rodzaju despotów? — powtórzył, a czoło jego sfałdowałosię.