Bóg wpoił w serce człowieka delikatne uczucie wstydliwości co do niektórych rzeczy dotyczących ciała, by to uczucie przypominało nam o obowiązkach czuwania nad sobą. Uczucie wstydu jest dla nas jakby sygnałem, nawołującym do ostrożności. Byłoby niebezpiecznym i złym, gdybyśmy lekkomyślnie na ten sygnał nie zważali. Kto nie liczy się wcale z głosem sumienia, przestrzegającym przed niewstydliwością, ten łatwo przeoczy go i wtedy, gdy będzie chodziło o rzeczywisty grzech. W sprawach przeżyć płciowych potrzebna jest wielka delikatność sumienia i czujna ostrożność, ale nie lękliwość. Wszak i dobrze wychowane dzieci nie żyją ustawicznie w strachu, że mogłyby coś uczynić, co by rodzicom się nie podobało. Podobnie też i wobec Boga taka lękliwość jest nie na miejscu. Najskuteczniej chroni czystość prawdziwa jasność pojęć i prosty, zdrowy rozsądek, płynący z pewnego naturalnego instynktu.