Czy o Konkursie Chopinowskim – wydarzeniu kojarzącym się z patosem, frakami i narodowym wzmożeniem – można pisać lekko, dowcipnie, a momentami wręcz brawurowo? Książka Janusza Niżyńskiego (tekst) i Jacka Kawy (ilustracje) pt. „ Piórem i Ołówkiem” udowadnia, że nie tylko można, ale wręcz trzeba! To nie jest kolejna sucha analiza muzykologiczna pełna technicznego żargonu, od którego więdną uszy amatorów. To tętniąca życiem kronika emocji, pisana „ na gorąco” w trakcie trwania muzycznych zmagań. Janusz Niżyński – pisarz, eseista i autor różnych publikacji chopinowskich, którego pióro od lat towarzyszy kulturze muzycznej – zabiera nas w podróż przez trzy tygodnie konkursowej gorączki, ale robi to w sposób absolutnie unikalny. W jego relacjach wzniosłość miesza się z codziennością, a wielka sztuka sąsiaduje z... kotletem schabowym (esej o narodowych wartościach to mistrzostwo humoru!). Największą siłą tej publikacji jest perspektywa autora. Niżyński nie pozuje na nieomylnego krytyka. Jest pasjonatem, który uzbrojony w arkusz Excela (próbujący matematycznie wytypować zwycięzcę!) i wspierany przez swojego kota Felicjana (prawdziwego konesera muzyki i tuńczyka),przeżywa każdy występ. To właśnie ten ludzki wymiar – pełen zachwytów, rozczarowań werdyktami jury i zabawnych dygresji – sprawia, że książkę czyta się jednym tchem. Całość dopełniają subtelne ilustracje Jacka Kawy, które idealnie korespondują z felietonową formą tekstu. Tytułowy „ ołówek” rysownika i „ pióro” felietonisty tworzą duet doskonały. Praktycznie każdy bowiem z tekstów dopełniają znakomite, wykonane ołówkiem ilustracje pana Jacka – grafika o wyjątkowym wyczuciu atmosfery i gestu. Jego rysunki nie są jedynie ozdobą; to pełnoprawne komentarze wizualne, które z czułością i ironią oddają ton pisarskich obserwacji. Miękkość kreski, subtelność cieni i elegancja kompozycji tworzą znakomitą paralelę dla literackiego stylu autora, a jednocześnie wprowadzają do książki lekkość i poetycki rytm. „ Piórem i Ołówkiem” to publikacja wyjątkowa – pełna inteligentnego humoru, przenikliwych spostrzeżeń i głębokiej kulturowej wrażliwości. To nie tylko zapis refleksji o Konkursie Chopinowskim, lecz i portret współczesnej polskiej wrażliwości muzycznej. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto kocha Chopina, ale nie lubi pomnikowej sztywności. To książka, która przypomina, że muzyka klasyczna to przede wszystkim emocje – te wielkie, estradowe, i te mniejsze, domowe, przeżywane w fotelu z kotem na kolanach. Gorąco polecam!