- Chiefie - zwrócił się do stojącego obok mężczyzny o śródziemnomorskiej urodzie, z czarnym zadbanym wąsikiem - proszę kazać ciało wciągnąć na pokład. Postaram się, by je stąd jak najszybciej zabrano. Chief Dec był innego zdania. - Myślę, że lepiej go pozostawić w szalupie. - Dlaczego? - Kapitanie, trup wyciągnięty na pokład z morza przynosi pecha - powiedział chief z przekonaniem. - Zabobon. Oczy chiefa zwęziły się. - Być może, kapitanie, ale lepiej zostawić ciało w szalupie. Kapitan uczynił gest zniecierpliwienia. - Nie nalegam. Może pan ma rację. W każdym razie z szalupy łatwiej będzie przetransportować na ląd. - Sądzi pan, że wezmą? - wątpił chief. - To ich obowiązek. - Oby i oni tak myśleli. - Jest trup. Będą musieli przeprowadzić dochodzenie. Wypadł za burtę? Został zamordowany? Przecież to jest człowiek. - Na to pytanie łatwo odpowiedzieć już teraz. Trup był przywiązany do kotwicznego łańcucha. Widocznie mordercy zależało, aby ciało było przy statku, nie wypłynęło na zatokę. - A więc morderstwo? - zdziwił się Achrem - na moim statku?