Teorią komizmu zajmowałem się od szeregu lat. Doradzali mi nieraz znajomi, abym porzucił błahy i mało poważny temat. Nie rozumiałem co prawda nigdy, dlaczego praca nad teorią komizmu ma być czymś mniej poważnym od np. teorii tragizmu, ale ostatecznie pogodziłem się z tym, że wielu rzeczy nigdy nie zrozumiem ; co zaś do dobrych rad, to przestałem się nimi przejmować. Zajmowałem się dotychczas dość rozmaitymi zagadnieniami ; otóż — o ile pamiętam — nie było chyba tematu, którego by mi z różnych stron nie odradzano. W książce niniejszej nie cytuję literatury przedmiotu, nie daję aparatu krytycznego, nie demonstruję erudycji. Czytałem to i owo z obszernej literatury teoretycznej, poświęconej komizmowi ; bardzo często miałem wrażenie, być może niesłuszne, że tematem tym zajmowali się ludzie, którzy nigdy w życiu się nie śmiali. Świadomie więc nadaję książce ton popularnego wykładu; będę się cieszył, jeżeli czytelnik nie zauważy tych trudności, które na każdym niemal kroku stawały przede mną.