„ Kroniki gniewu” są odpowiedzią na jedno proste pytanie: JAKĄ KSIĄŻKĘ NAPISAŁBYM, GDYBYM SIĘ NIE BAŁ? Szczerą, szokującą, intymną, kontrowersyjną, samokrytyczną i pełną humoru. Napisaną w kronikarskim stylu, tak, jakbym pisał ją tylko dla siebie i nie obawiał się niczyjego gniewu. Opowiedziałbym w niej pewną kryminalną historię, którą duszę w sobie od dwóch dekad. Czytelnik widziałby wszystko oczami bohatera i samodzielnie, także czytając między wierszami, domyślał się rozwiązań. A najbardziej marzyłem, by napisać powieść łączącą oba te gatunki. Takie właśnie są „ Kroniki Gniewu”. To nie jest książka dla tych, którzy lubią innym zawracać dupę. Frustraci, malkontenci, męczybuły, osoby wiecznie zbulwersowane, urażone i oburzone nie znajdą tu pocieszenia. W „ Kronikach gniewu” jadę z nimi równo. Jadę również po ludziach toksycznych, uwielbiających mówić nam, jak powinniśmy żyć, kogo tolerować, krytykować, jakie idee wspierać, przeciwko czemu protestować. Takim baranom wydaje się, że wiedzą lepiej, czego w Twoim wieku nie wypada robić, jak masz wyglądać i ubierać się, jaką powinnaś być matką, ojcem, synem. Nienawidzą nieskromnych i wychodzących przed szereg. W sieci kochają jednomyślność i atakują tych, którzy mają odwagę myśleć i żyć po swojemu. Dla nich nigdy nie jesteśmy wystarczająco mądrzy, inteligentni i piękni. Zawsze jest coś do naprawy, zawsze można się do czegoś przyczepić. Brzmi znajomo? Jeśli tak, to spodobają Ci się „ Kroniki gniewu”. W humorystyczny sposób piszę o tym, o czym wielu myśli, ale boi się powiedzieć, a kronikarskie wpisy przeplatam z wątkiem pewnej zagadki kryminalnej. Poznasz historię, o której dotychczas bałem się mówić.