Autor ma wiele do powiedzenia. Opowiadania umieszczone w zbiorze nie koncentrują się na jednym temacie. Jedne zdają się kwestionować znaną nam rzeczywistość u samych jej podstaw, podczas gdy inne, jak na przykład opowiadanie tytułowe, dotykają kwestii społecznych - równie przyziemnych, co ważnych. Współczesna literatura przyzwyczaja nas do tego, że pointa powinna być wyraźnie podkreślona, a najlepiej wycięta z dzieła i umieszczona w pudełeczku z napisem „ pointa” – tak na wszelki wypadek, żeby nikt się nie pomylił. „ Cześć, uciekam” nie wpisuje się w ten kanon: zostawia czytelnika bez odpowiedzi, a jedynie z niejasnymi poszlakami. Bohaterowie większości opowiadań mają pewną wspólną cechę – są biernymi obserwatorami, niezdolnymi wpłynąć na przebieg wydarzeń. Przy odrobinie samokrytycyzmu można dostrzec w nich lustrzane odbicie ludzkiej natury – karykaturalnie wypaczone, ale przez to nawet bardziej prawdziwe. Autor „ Cześć, uciekam” reżyseruje sztukę jedyną w swoim rodzaju - wprowadza swoich everymanów na scenę codzienności, czekając, aż ci odegrają swoje role.