" Przymierzalnia" rozpoczyna się jak opowieść podróżnika-szaleńca, który relacjonuje, mimo że jedzie donikąd. Nie lubi, żeby było prosto, dlatego opowiadając, korzysta z różnych tricków i literackich chwytów. Czyni to z " Przymierzalni" zeszyt wprawek: o środowisku krakowskich artystów rówieśników, przygodach z literaturą, poruszaniu się po świecie, alkoholowych upodleniach. (...) Narratora Franczaka nie specjalnie przeraża (i przejmuje) rzeczywistość. Chociaż muzą i światłem opowieści pozostaje Ilona, dziewczyna, z którą nie próbuje się dogadać, ani ona, ani autor i narrator w jednej osobie nie mają wpływu na dalszy ciąg fabuły. Na szczęście " Przymierzalnia" jest nie tylko fantazją młodego, piszącego narcyza, który boi się dowiedzieć, czym może być życie, skoro nie jest samym pisaniem. " W ogól wszystko można" - czytamy na końcu książki, gdy nie ma już autora i bohatera. Pokusa, by zrobić podobnie i zbiec z własnego istnienia, może się skończyć dobrze pod jednym warunkiem. Jeśli uciekać, to tylko w literaturę. Marta Cuber Polityka 15/ 2008