W tekstach pomieszczonych w " Wybłaganych prezentach" piszę, najogólniej rzecz biorąc, o losie literackim, a więc po trosze magicznym. Te zapisy i zapiski, gatunkowo niejednorodne, mają na celu ukazanie tego wszystkiego, co przez prawie pięćdziesiąt lat miało wpływ na moją wrażliwość poetycką czy - innymi słowy - wystawiało tę wrażliwość na ciężką próbę. Nie zakreślam wyraźnych granic. W tym wszystkim mieszczą się zarówno ludzie już zmarli, którym wiele zawdzięczam, jak też żywi, którym z różnych względów moja wdzięczność się należy. Także ci, którzy na tę moją wdzięczność nie zasługują. Opisy faktów i zdarzeń, rzeczywistych i niekiedy zmyślonych. Wspomnienia z praskiego dzieciństwa, wczesnej młodości, z lat poetyckiego dojrzewania... Zauroczenia filmem i futbolem. Ale nie tym filmem przedstawiającym wartość butelki coca-coli, jak powiadał Andriej Tarkowski, twórca " Rublowa". Ani tym futbolem będącym dziś " religią stadionów i boisk", na których szowinistyczne przyśpiewki kibiców mieszają się z okrzykami bólu futbolistów, koszonych równo z trawą. Mieszczą się w tym wszystkim również książki. (fragment rozdziału " Pegaz dźwignięty z popiołów")