„ Sytuację egzystencjalną współczesnych twórców świetnie ujął reżyser Krystian Lupa: ‘Świat przestał być dla człowieka przytulnym gniazdem. Młodzi ludzie stoją wobec rzeczywistości, która ich przerasta spotworniałej i obcej, a takie są teraz doświadczenia młodych twórców szukających nowego wyrazu’. (...) Duże formaty w znacznym stopniu warunkują sposób odbioru i oglądania płócien. Z jednej strony wymuszają dystans fizyczny, a z drugiej czasowy, potrzebny do ogarnięcia całości. W pewnym momencie pozwalają wejść odbiorcy w głąb przestrzeni na obrazie, który w sposób metaforyczny i dosłowny jest ekranem otwierającym się na odmienną rzeczywistość. (...) Jest to świat autonomiczny, ale też otwarty, zmienny i świadomy swej tradycji. Zbyszek czasami każe nam myśleć o swoich pejzażach w sposób nostalgiczny, sentymentalny, przywołując widoki z przeszłości. Jego wspomnienia bywają radosne, troszczy się o nie, wielokrotnie idealizuje powroty do swego dzieciństwa, rodziny, a nawet ostatnich wakacji, a dzikie ogrody traktuje jak część domu,jak wnętrze pełne intymnych zakamarków. Uświadamia nam, że potrzebujemy czułości, że świat nie jest doskonały, że piękno istnieje, a my potrzebujemy piękna, bo bez niego życie nie ma smaku. W jego obrazach możemy poczuć, że życie nie jest po nic. I jest to ciągle afirmacja życia, z którego jeszcze dekalog nie został wymazany. Postawa Zbyszka również symbolizuje powrót do czasów, gdy miłość między malarzem, a jego obrazem była żywa. W tej postawie nie ma cynizmu, emanuje tylko pasja — jego sztuka jest nie sztuczna. Ireneusz Walczak („ Jest obraz choć świat się zmienia”)