Historię karmelitańskiego eremu w Czernej spisywała rzesza oddanych Bogu ludzi, którzy uczestnicząc w sztafecie pokoleń zasilali jego wspólnotę przez minione czterysta lat. Składali tutaj zakonne śluby, modlili się i pracowali, radowali się i cierpieli, a wreszcie umierali. Było ich bardzo wielu. Imion niektórych z nich do dzisiaj nie znamy, ale zna je Bóg. Własne dzieje tego miejsca opowiada także skała – czarny marmur i biały wapień. To z nich zbudowano święty przybytek, by służył człowiekowi za miejsce słuchania Stwórcy. Zestawienie bieli z czernią, prostota idąca w parze z ubóstwem murów, od dawien dawna przedziwnie nastrajały dusze przybywających do tego miejsca pielgrzymów. Jeden z nich pisał w 1842 roku, że za bramą na lewo jest „ mały kościółek, którego okna zasłonięte gęstym lasem, mało przepuszczają światła i wzbudzają jakąś niewypowiedzianie miłą posępność. Kościół nie ma w sobie nic osobliwego, żadnych pięknych obrazów, tylko marmuru czarnego jest w nim bardzo wiele, takaż posadzka, drzwi i balustrada przed ołtarzem”. I chociaż na przełomie XX i XXI wieku pojawiły się w świątyni liczne przedmioty wypełniając jej puste dotąd przestrzenie, zagracając nieco, ona i tak wciąż woła ku sobie tych, którzy umieją i chcą słuchać ciszy jej murów. Ludzie tworzą miejsca, ale to miejsca kształtują ludzi.