Absolwentowi polskiej szkoły średniej biologia kojarzy się pewnie przede wszystkim z wkuwaniem na pamięć funkcji kolejnych par odnóży raka, różnic między budową serca u karpia, żaby, jaszczurki, kuny i człowieka, czy też cyklu życiowego tasiemca lub glisty ludzkiej. Może także z budową molekularną komórek, przebiegiem mitozy i mejozy, chemią fotosyntezy C2y oddychania. A jeżeli nauczyciel był światły, to może jeszcze i z ekologią, rozumianą rzecz jasna jako moralny nakaz ochrony środowiska. Biologia w szkolnym wydaniu najczęściej sprowadza się do ogromnej liczby informacji i dlatego jest po prostu nudna. W Problemach biologii jednak John Maynard Smith - ponad wszelką wątpliwość jeden z najwybitniejszych współczesnych biologów - niemal nic o tych kwestiach nie pisze. Jego nieduża książeczka ma bowiem za zadanie przedstawić, w jak najbardziej popularny sposób, strukturę dzisiejszej biologii jako dziedziny nauki (a nie tylko wiedzy) i wskazać, gdzie leżą jej najpłodniejsze Intelektualnie kierunki badań. Żeby to móc uczynić, trzeba jednak mieć jakiś niewątpliwy punkt wyjścia - niczym archimedesowy punkt podparcia, konieczny do poruszenia Ziemi - i takim właśnie punktem jest dla Maynarda Smitha ewolucja organizmów, a nie ich budowa czy struktura molekularna. (...) Nieczęsto trafia się popularna książka tak jasno i czytelnie wskazująca, co nauka (w tym przypadku — biologia) wie i czego, co może jeszcze ważniejsze, nie wie. I w jaki sposób stara się obszary swej niewiedzy zmniejszyć.