Laura prowadzi bezproblemowe, dostatnie życie w Hiszpanii. Pewnego dnia dowiaduje się, że pojawiła się ta druga, dwadzieścia lat młodsza, a z nią niebawem to trzecie. Mąż składa Laurze ofertę bycia pierwszą w dotychczasowym luksusie, ale pod warunkiem zaakceptowania nowych osób w jego życiu. Laura staje przed bardzo trudnym wyborem. Zostać w Madrycie i zatracić siebie, czy wrócić do Polski, całkiem sama – bez męża, bez przyjaciół, bez grosza przy duszy… Kiedy wydaje się, że szczęście nie powróci, szereg spotkań, wydarzeń i postaci doprowadza do przemiany Laury. Zaczyna wierzyć w siebie, realizować swoje pragnienia, cenić własne poglądy i samą siebie. W jej nowym życiu pojawiają się mężczyźni. Laura mimo wieku postanawia dalej szukać miłości i szczęścia. Tym razem na własnych warunkach. Lektura tej opowieści przypomniała mi, jakiej adrenaliny dostarcza… kibicowanie! Życie jest diabła warte, jeżeli nie jest uparte, pisał pewien niedoceniony poeta. Historia opisana w książce, udowadnia, jak mało o sobie wiemy, do czego jesteśmy zdolne w sytuacjach trudnych, ba… ekstremalnych. Ile nierozpoznanej siły w nas drzemie i jakie paradoksy funduje nam życie. Przecież każda strata czy porażka może stać się dla nas szansą na rozwój, na ciekawsze bardziej satysfakcjonujące życie. Bardzo, ale to bardzo chciałam, żeby bohaterce „ wyszło”, bo chyba nie wstyd się przyznać, że lubię optymistyczne zakończenia. Bezpretensjonalność stylu i szczerość, którą czuć z każdej linijki, to dodatkowe atuty tej książki. Polecam wszystkim niewiastom w każdym wieku.