Józef Fert (ur. 1945), absolwent polonistyki Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1969, seminarium prof. Czesława Zgorzelskiego), doktorat (1978, promotor prof. Maria Grzędzielska), habilitacja (1993, KUL). Po studiach pracował jako nauczyciel polonista i wychowawca w Liceum Ogólnokształcącym we Włodawie. Od 1983 r. sekretarz redakcji czasopisma Studia Norwidiana oraz członek redakcji wydania dzieł wszystkich Cypriana Norwida. Od 1989 r. związany z Międzywydziałowym Zakładem Badań nad Twórczością Cypriana Norwida KUL, od 1993 r. nauczyciel akademicki tej uczelni. Od 1995 r. kierownik nowo utworzonej Katedry Tekstologii i Edytorstwa. Proponuję lekturę nieznanych dziewiętnastowiecznych listów Teofila Lenartowicza (1822-1893), jednego z najpopularniejszych w swoim czasie poety, do Julii Jabłonowskiej (1826-1902), prawie zupełnie nieznanej polskiej paryżanki, a właściwie - obywatelki Europy, która wyjechawszy w połowie XIX w. ze swych stron rodzinnych, tj. majątku ziemskiego w okolicach Lubartowa, nigdy już do Polski nie wróciła, aczkolwiek zobowiązała spadkobierców (wykonawcą jej testamentu był Tadeusz Rojowski) do pochówku w podlubelskiej Bystrzycy; tu też znajduje się jej grób. Korespondencja ta, prowadzona w latach 1881-1893, przyniosła najobfitszy plon listów Lenartowicza do jednego adresata (ponad dwieście). Lenartowicz słał swe listy do Jabłonowskiej w zasadzie z jednego miejsca, tj. z Florencji, adresatka pędząc nader ruchliwy żywot, przemieszczała się swobodnie po całej Europie. Mimo to listy samotnika znad Arno prawie zawsze znajdowały adresatkę, gorszy los spotkał listy Jabłonowskiej do Lenartowicza: zostało ich zaledwie kilkanascie, a moglibyśmy liczyć na ponad sto! Co się z nimi stało Albo uległy zniszczeniu po śmierci Lenartowicza, albo tkwią do dziś wśród jakichś nierozpoznanych archiwaliów.