Cyprian Norwid i Wiktor Gomulicki w drugiej połowie XIX wieku dali wielkie literackie świadectwo czasów, w których żyli. Przeżywanie się romantycznego modelu uczestnictwa w kulturze „ odreagowali” licznymi i udanymi próbami stworzenia wzorca liryki stanowiącej pomost pomiędzy romantycznym prymatem duchowości a modernistyczną już w pełni predylekcją do uniwersalizmu, spełnianego przy niemym założeniu, że twórca przyszłości będzie poetą kultury, jej surowym sędzią, zarówno w wymiarze piękna, jak i wartości moralnych. Norwid, który działał na emigracji, mógł w owych dążeniach pozostawać radykalny, imponująco manifestując własny „ skręt konieczny”. Gomulicki skazany był na liczne próby „ oswajania” cech warsztatu w czasach dominacji prozy, a także hasła „ pracy u podstaw”. Wiesław Rzońca Juliusz Wiktor kreował swego ojca na „ Odkrywcę”. Być może nie bez powodu zestawiał klan rodzinny Crépetów, badaczy Baudelaire’a z klanem własnym, Gomulickich, badaczy i interpretatorów Norwida. Musiał mieć jednak świadomość dystansu oddzielającego jego ojca od Eugène Crépeta, edytora korespondencji i pamiętników Baudelaire’a znającego poetę osobiście. Być może dlatego Gomulicki syn okazywał się postacią aktywniejszą w owym dwuosobowym portrecie, stając się zarazem edytorem i norwidologiem, gruntując de facto – podstawy norwidologii współczesnej. Norwid fundował światopogląd estetyczno-artystyczny ojca jako poety i prozaika. Dla syna z kolei stawał się dziedziną wieloaspektowego namysłu edytorskiego, filologicznego i komparatystycznego. Karol Samsel