We wstępnych uwagach do książki Pokolenia literackie Kazimierz Wyka zauważa, że problem pokoleń jest trudny do uchwycenia, gdyż pierwszą barierą jest oczywistość samego pojęcia: „ najprostsze doświadczenie wskazuje istnienie pokoleń jako pewnych grup biologicznych, związanych z sobą podobnym wiekiem” – zauważa badacz (s. 14),a potem cytuje niemieckiego badacza Wilhelma Pindera, który rzecz ujął sentencjonalnie: „ Zwykliśmy nie dostrzegać tego, co zawsze widzimy. Jest to niebezpieczeństwo spraw zbyt oczywistych…” Pojęcie „ pokolenia” niekoniecznie nosi przecież znamiona terminu, koncepcja generacji rozumianej zarówno biologicznie, jak i jako pewna wspólnota doświadczeń historycznych pojawia się już w Starym Testamencie, w wywodach genealogicznych i w opowieści o wyprowadzeniu Żydów „ z domu niewoli, czyli z Egiptu, przez Mojżesza. Sprawa tak oczywista nie była, skoro książka Wyki Pokolenia literackie, napisana przed wojną i ukończona w 1938 roku, wzbudziła opór profesora Stefana Kołaczkowskiego, który sprzeciwił się jej publikacji. Potem rzecz rozpatrywał Julian Krzyżanowski i wydał opinię pozytywną, ale i ona, i maszynopis pracy spłonęły w 1939 roku. Pokolenia literackie ukazały się wreszcie w 1977 roku, po śmierci Kazimierza Wyki na podstawie maszynopisu odnalezionego w jego archiwum. Jeśli jednak zastanowić się nad treścią kryjącą się w słowie „ pokolenie”, okazuje się ona niezbyt jasna.