Redren słuchał tego z osłupieniem i szeroko otwartymi oczami. - Państwo wampirów i strzyg...?! - wyszeptał zdławionym głosem. - Tak, panie, tłumaczę wszytko co do słowa - odezwał się Rodmin. - Wielka Matka uważa, iż nie może być tak, że nadistoty kryją się w norach i lasach, a nędzni ludzie tępią je i prześladują. Czas skończyć z takimi prawami. Wielka Matka chce stworzyć nowe; wedle nich nagrodą za zasługi za życia będzie prawo żywota po śmierci... - Wystarczy, dość! - Redren ukrył twarz w dłoniach. Strzyga powoli, majestatycznie ruszyła do wyjścia. Ktoś musiał podsłuchiwać pod drzwiami, gdyż usłużnie otwarto je przed nią. Wyszła na korytarz, a wtedy stłoczeni na nim żołnierze rozstąpili się pośpiesznie formując podwójny szpaler. Kiedy znalazła się między nimi, padł służalczy rozkaz: - Przed siebie broń! Szybki metaliczny szczęk rozległ się w chwili, gdy gwardia oddawała honory...