Kartonowa książeczka z zabawnym wierszykiem L. J. Kerna. Niespodzianka W mieszkaniu pewnej ciotki Urodziły się cztery kotki. Śmiesznie mruczały Guzik widziały, Trzy czarne, A jeden był biały. Uszka miał białe, Białe pazury, A czarnych, zaznaczam, Rodziców miał… Cóż robić, kaprys, wybryk natury. Spojrzeli rodzice i: -Miaaaauuuu… Gazety nawet o tym doniosły. A kotki? Kotki rosły. Minęło kilka ładnych tygodni I oto biały kotek raz Do reszty rodziny się upodobnił: Po prostu w skrzynkę z węglem wlazł. „ Będzie heca – pomyślał – jak w kinie, Niespodziankę zrobiłem rodzinie. Będą cieszyć się do szaleństwa Mama, tata i trójka rodzeństwa, Bo nie jestem już biały, niezdarny, Ale czarny, czarny, czarny!!! W tym czasie czarna część rodziny Powzięła plany śmiałe: - Biały ma dzisiaj imieniny, Więc wszystkie zróbmy się białe! Ubielić się – nic prostszego, Ucieszymy naszego białego! Plan kociska przeprowadziły, W worku z mąką się ubieliły, Wyszły białemu na spotkanie I nagle – rozczarowanie. Biały odzyskał kolor rodzinny, A jednak znów, jak przedtem, był inny. Na nic się zdały zamysły śmiałe: Biały był – czarny, A czarne – białe. Z tego wynika zwrotka ostatnia, Której nie znało kociaków plemię, Że pewne rzeczy jednak uzgadniać Trzeba ze sobą wzajemnie.