KAŻDE ŚLEDZTWO ZOSTAWIA ŚLAD. TA SPRAWA ZOSTAWIA ECHO. REDEMPTION CITY. Miasto ludzi upadłych. Gdzie szarość dnia przyprawiona jest kolorem biedy i zepsucia. To tutaj kończy się historia dziennikarza, który przez własne zaniedbania stoczył się na margines. Dowiaduję się, że umiera. Zaawansowany guz mózgu. Wyrok, od którego nie ma apelacji. I wtedy pojawia się propozycja. Kilka istnień do odebrania. W zamian za coś, czego nie da się kupić — ostatnie chwile szczęścia i przyszłość jego syna. Pierwsze ciała pojawiają się szybciej, niż ktokolwiek się spodziewa. Wtedy do gry wchodzą oni. Halloway i Ripper — starzy gliniarze, którzy widzieli już wszystko. A przynajmniej tak im się wydawało. Banelli — człowiek, którego metody przerażają nawet współpracowników. Jest też Dominic Abler. Młody funkcjonariusz. Jeszcze nieskażony tym miastem. Ślady prowadzą donikąd. Ofiary nie łączą się w żadną logiczną całość. Bo w Redemption City od dawna krąży stara opowieść. O Wiedźmie. I o umowach, które zawsze mają swoją cenę.