Maciej Siembieda w dwóch nowelach – Gustawie oraz Gadającej żabie – kreśli słodko-gorzkie opowieści o ludziach, którzy ulegają pokusie: chcą od życia więcej, ale życiu niekoniecznie jest po drodze z ich planami. Po trosze moralitety, po trosze współczesne przypowieści, przede wszystkim jednak podszyte humorem, błyskotliwe historie o pogmatwanych ludzkich losach. Jak zwykle u autora – z życia wzięte. Do maleńkiej wsi na Śląsku koniec świata zagląda z godną podziwu regularnością. Joachim Schymura przeżyje zagładę Weissdorfu kilka razy – za każdym razem tracąc cząstkę świata, w którym nie nazywano go jeszcze „ samotnikiem ze wzgórza”. Żeby ocalić ostatni ślad dawnego życia, będzie gotowy do okrutnej zemsty… Jego młody znajomy Krystian Poliwoda nigdy się nie wychylał, nigdy nie ryzykował. I zwykle dobrze na tym wychodził. Ale urażona ambicja i zawiedzione uczucie potrafią skłonić go do niespodziewanej brawury. Z kolei bohater drugiej noweli – trójmiejski cinkciarz Marek – zawsze wiedział, że trzeba wykorzystywać szanse, które zsyła los. Tylko co, jeśli zwodniczy blask fortuny oślepia nawet najbardziej przebiegłego manipulanta?