W kolejnym zbiorku, pt. „ Potępiony” (2016),Maksymilian Tchoń jest bardziej autotematyczny. Już w pierwszym wierszu „ Poeci wyklęci” formułuje jakby program poetycki: Zaogniony konflikt w poezji sprzeczność interesów ranny i trup w białej strofie domaga się godnego Odniesienia otwarty na wszystkie fronty żołnierz i poetica licencja na wzór greckich kolumn Jedni idą pod prąd drudzy rzeźbią historię z prądem zbiorowa histeria matek (…)” Trup w białej strofie, jako krytyka epigonizmu i zatęchłej szafy? Czy pochwała tradycji? Być może jedno, może drugie, w każdym razie dowcipne i odważne. W zbiorze tym możemy przeczytać również programową rozmowę z przyjacielem poetą, Karolem Samselem, który prezentuje teorię „ apostolstwa pisania”. Wydaje mi się, że Tchoń się z nią utożsamia, choć tego wyraźnie nie deklaruje. Oto odpowiedni cytat: „ Co oznacza dla mnie apostolstwo pisania i czy dystans, który jest pomiędzy sferami poznania, czy poznawania coraz to nowszych technik pisania i uwrażliwienia na piękno – odnosi się do naszego codziennego życia i warunkuje przez to niemoc podmiotu lirycznego względem samego siebie (autora) demiurga, który jest tylko narzędziem w ręku inspiracji, a może sugestią myśli, które wyłącznie w bliskim związku z Bogiem mają szansę nabrać charakteru pełnoprawnego organizmu literatury?” Nie podejmuje się teraz oceny tej intelektualnej propozycji, ideowo-literackiej, o której szerzej można przeczytać w książce Tchonia. W tym zbiorze znajdziemy też kilka narcystycznych, ale sympatycznych autoportretów poety, szukającego swojego miejsca we współczesnym świecie. Może najbardziej urocza jest ta z utworu „ Intuicja (proza poetycka)”: Ja fanatyk wersu, heretyk słowa, uwodziciel drukarskich czcionek – stawiam dziś sobie tę tezę, czy patrząc na efekt oddania ostatnich lat; otrzymam hałas papilarnych dłoni na kartach mego życiorysu – zagości radość i spowinowacona prawda? Leżąc obok chorego na raka W sumie muszę powiedzieć, że propozycja poetycka Maksymiliana Tchonia jest bardzo ciekawa i obiecująca dla czytelników poezji. Zwłaszcza, iż rzadko się u nas zdarzają poeci mający ambicje intelektualne, a przy tym są obdarzeni talentem i inwencją słowotwórczą. Osobiście będę czekał na nowe tomiki Maksymiliana Tchonia z dużym zaciekawieniem i z nadzieją na kolejną porcję dobrej poezji. Szkoda, że nie został dostrzeżony przez krytykę, co ja staram się w tej chwili w pewnym sensie nadrobić. Zdzisław Antolski