Psychologiczna powieść o stracie, odpuszczaniu i sile, która rodzi się wtedy, gdy coś się kończy. Dla kobiet, które wiedzą, że nic nie trwa wiecznie — i że właśnie w tym kryje się sens. Marta ma wrażenie, że życie przecieka jej przez palce. Codzienność, którą zna, nie daje jej radości, a w sercu coraz częściej rodzi się pytanie: czy tak już będzie zawsze? Frustracja, zmęczenie, poczucie, że utknęła, towarzyszą jej niemal bez przerwy – aż do dnia, gdy nagła, zupełnie niespodziewana strata zatrzymuje ją naprawdę. Pokazuje, że nic ani nikt nie jest nam dany na zawsze i że jutro nigdy nie było obietnicą. Żeby odnaleźć siebie, Marta musi przejść przez żałobę i pozwolić sobie na to, by niczego nie wiedzieć. Musi nauczyć się odpuszczać, iść dalej, nawet jeśli nie zna kierunku. Zobaczyć, że przez to, co boli, nie ma drogi na skróty. To opowieść o kobiecie, która odkrywa, że nawet w najciemniejszym miejscu można znaleźć światło. O kruchości życia, która boli – i przynosi przebudzenie. I o tym, że świadomość końca czasu może stać się początkiem największej przemiany. Bo największym złudzeniem jest wiara, że mamy czas. A najbardziej pustą obietnicą – obietnica jutra.