Im dalej od Ganfardine, tym więcej armatnich pocisków włoskich mknęło ponad głowami chłopców Rodakowskiego, świadcząc o italskiej odpowiedzi na ostrzał z baterii Kindermanna. Żołnierze pochowali fajki, ktoś próbował żartować: „ Ładne ptaszki tu fruwają”! Pułkownik spojrzał po ludziach, uśmiechnął się. Jechali na zabiedzonych chabetach, ale pierwszy przestrach minął. Uniósł wysoko konfederatkę z bogatym pękiem piór o mlecznej barwie. W uszach podporucznika Adolfa Kornbergera zadźwięczały słowa dowódcy: „ Za mną dzieci! A gdy stracicie z oczu sztandar, szukajcie białego pióropusza”! Pułk przyspieszył. Po chwili sygnaliści dali znak rozpoczęcia ataku. Konie przeszły w galop. Otwarte szeroko oczy, zaciśnięte usta, mocny zacisk na drzewcu lancy i szabla zwisająca na temblaku u nasady dłoni – taki był obraz pędzących jeźdźców. Przed ułanami uciekała czereda włoskich szwoleżerów, na boki czmychali wysunięci naprzód italscy saperzy... Spis treści: Wstęp I Magenta 1859: w rękach bogini losu II Custoza 1866: bitwa narodów III Mentana 1867: w obronie Państwa Kościelnego Aneksy Bibliografia Spis map i schematów