Książka poetycka Marianny Kijanowskiej to nic innego, jak współczesne dziady. Poetka wydaje się kapłanką tego obrzędu, udzielając głosu kolejnym duchom z przeszłości, których ziemskie życie naznaczone było niełatwym do wyrażenia w słowach cierpieniem: głodem, tułaczką, osamotnieniem, wreszcie bestialstwem ze strony najeźdźcy, okupanta czy – co być może najtragiczniejsze – bliskiego sąsiada, bliźniego. Bohaterami tego tomu są Żydzi, rozstrzeliwani i zagazowywani, sparaliżowani strachem, stłoczeni jak szczury w dziurach, norach i innych ciemnych kryjówkach, zakopywani masowo w ziemi jak zepsute mięso. Te głosy, chociaż różnią się brzmieniem, tonacją, skalą emocjonalną lamentu, układają się jednak w chór, który śpiewa nam nie tylko tragiczną historię minionego wieku, ale także przestrzega – niczym chór antyczny – przed skutkami zła istniejącego w każdym z nas. Trudno uwierzyć, ile bólu potrafi unieść wiersz. Ile krzywdy jest w stanie wy-powiedzieć, ocalając w sobie poezję, czyli miłość. Maksymalizm liryki Marianny Kijanowskiej w tym się wyraża, że konfrontuje się ona z nieludzkim bólem po to, by ostatecznie doprowadzić nas do katharis. Tom nagrodzony Nagrodą Literacką Miasta Gdańska " Europejski Poeta Wolności" w 2022 r. [opis pochodzi ze strony wydawcy]