Wyróżnienie w II Ogólnopolskim Konkursie na Książkę Literacką „ Nowy Dokument Tekstowy” w kategorii epika Trwa wojna w Iraku. Pustynny włóczęga Malik al-Suri najmuje się u mędrca Kadiego do szpiegowania wrażych wojsk niosących „ bezpieczeństwo i stabilizację”. Tymczasem generał Melville, humanista i esteta, przygotowuje się do przyjęcia międzynarodowego kontyngentu w bazie wojskowej „ Babilon”, a swojski wojak Seba osiąga gotowość bojową grając w ping-ponga. Dwie kultury przyglądają się sobie, podczas gdy John Rambo walczy niestrudzenie w telewizorach świata… Marta Kozłowska to nie tylko kuglarka żonglująca wątkami, postaciami i konceptami, ale również prestidigitatorka języka. Demonstruje nam sztuczki oparte na zręczności i szybkości skojarzeń, bizantyjskich enumeracjach, zdaniach giętkich jak arabeski. Mimo kompaktowych rozmiarów książki, B. Bomb imponuje rozmachem geograficznym, antropologicznym i językowym. Cóż to za byt literacki? Minipowieść z kluczem? Surrealistyczna powiastka filozoficzna? Koszarowe opowieści rodem z Paragrafu 22? Nieznana baśń Szeherezady? Autorka miesza, wstrząsa i podaje nam wielowarstwowy, porywający pastisz. Marta Kozłowska pisze prozę w swojej przewrotności orzeźwiającą, a wręcz ozdrowieńczą. " B. Bomb to powieść Marty Kozłowskiej, którą z przekonaniem uznaliśmy za godną wyróżnienia. Autorka nawiązuje w niej do tradycji antywojennej satyry, aktualizując ją zagadnieniami o istotnym znaczeniu dla dzisiejszej wyobraźni społecznej. Nie nośność tematu podnosi rangę fikcji, ale właśnie literackie możliwości pisarki. Pokazują one złożoność i nieoczywistość znanych skądinąd zagadnień. Autorka stawia sobie i czytelnikom pytanie o miejsce sacrum we współczesnym świecie. Nie udziela na nie prostej odpowiedzi. Pyta o to, co dzieje się w momencie, w którym klasyczne rozpoznanie Eliadego uznającego jednostkę za homo religiosus przestaje mieć rację bytu. Marta Kozłowska wie, że natura nie znosi pustki, dlatego też z ironią przygląda się temu, jak ludzie radzą sobie z nową sytuacją egzystencjalną.” (fragment laudacji jury) „ Nim zjechali do bazy Babilon, widział pierwszego terrorystę: siedział w kucki na piasku; skórę miał ciemną jak od cebulowych łupin, a gęba to już całkiem utytłana niby u pogorzelca. Z włosów, brody i trochę z ubrań był podobny do Pana Jezusa w Ogrodzie Oliwnym – ale Seba nie dał się nabrać! Na szkoleniu przed wyjazdem jeden oficer ich nauczył, że wróg jest cwany i stosuje kamuflaż. W głowie się nie mieści, ale podobnież taki terrorysta potrafi podać się za dzieciaka, a nawet, kurde, pustynnego fenka czy psa.” (fragment książki)