Jeden z największych wizjonerów XX wieku, Walt Disney zaczął zarabiać pieniądze bardzo wcześnie. Już jako uczeń szkoły podstawowej pomagał ojcu w pracy dostawcy gazet i razem z bratem dostarczał najnowsze numery magazynów Times oraz Star pod drzwi prenumerato- rów. Dostawał za to niewielkie kieszonkowe, a jego „ kariera” gazeciarza trwała kilka lat. Później, jako nastolatek, znalazł pracę jako sprzedawca w pociągach. Do jego obowiązków należało proponowanie podróżnym owoców i napojów i chociaż w ciągu całego lata pracy zwiedził wiele miast i wiosek, nie zarobił dużo. Ciągle ginęły mu butelki po napojach lub obciążano go karami za kradzieże z koszyków. Gdyby Walt Disney urodził się 100 lat później, mógłby zarabiać zupełnie inaczej. Już jako dziecko wiedział, że świetnie rysuje, ale rysunki wymieniał na… darmowe strzyżenie w miejscowym zakładzie fryzjerskim. Dzisiaj mógłby wykorzystać możliwości, jakie daje internet. Mógłby rysować na zlecenie wydawnictw, które ilustrują książki, mógłby projektować grafiki na potrzeby reklam, zabawek, opakowań. Mógłby wreszcie sprzedawać swoje rysunki, albo wykorzystać talent na setki innych sposobów. Dzisiaj ktoś, kto chce zarobić lub dorobić do pensji kilkaset złotych ma wiele możliwości. Niezależnie od tego, czy umiesz coś konkretnego, tak jak Walt Disney, czy też nie, możesz spróbować swoich sił jako freelancer. Książka, którą masz przed sobą, zbiera najważniejsze informacje, związane z pracą dodatko- wą. Mówi o pułapkach i minach, na jakie możesz wejść, gdy rozglądasz się za zleceniami. Ostrzega przed nieuczciwymi praktykami. Ale przede wszystkim pokazuje możliwości, które są na wyciągnięcie ręki. Michał Barczak, ja i setki innych osób, które spotkałam przez 10 lat pracy jako freelancerka – to przykłady, że można znaleźć pracę dodatkową przez internet, a z czasem freelance może stać się sposobem na życie.