Nowy Orlean, 1856 rok. W Nowym Orleanie na Madeleine Cavendish czekał bogaty i utytułowany narzeczony. Nie darzyła go gorącym uczuciem, ale to jej nie przeszkadzało. Przeciwnie, uznała, że tak będzie lepiej. Miała za sobą bolesne doświadczenie. Z wielkiej miłości poślubiła mężczyznę, który okazał się łajdakiem i hulaką. Zmarł po trzech latach, ale ona aż za dobrze poznała ten typ człowieka. Dlatego też Armand Chevalier, który adorował ją podczas rejsu do Ameryki, nie wzbudził jej zaufania. Zmieniła opinię o nim nie tylko dlatego, że podczas sztormu uratował ją z tonącego statku. Zanim do tego doszło, uległa sile namiętności i przekonała się, że jest cudownym kochankiem. Rozgrzeszyła sama siebie, bo mieli więcej się nie spotkać, tymczasem...