– Urządzimy turniej, w którym pracownicy będą ze sobą walczyć. Na śmierć i życie. To wyeliminuje słabsze jednostki i pobudzi ducha niezdrowej rywalizacji. Całe wydarzenie przedstawimy na firmowym fanpage’u jako dobrą zabawę, czy nawet reality show. To zapewni nam kolejne cenne lajki, nowych użytkowników i przede wszystkim kolejnych klientów! I nie mówię tu o pustych Walaszkach, co jednorazowo kupią coś u nas za trzydzieści złotych, a potem złożą pięć reklamacji. Mówię o kurach znoszących złote jaja, o grubych rybach, które poczują się zżyte z naszą marką i same będą prosić o możliwość podpisania umowy wiążącej ich na dekady oraz zobowiązującej do zostawiania u nas miesiąc w miesiąc trzy i czterocyfrowych kwot. – Co z kosztami całego projektu? – Jeśli Ercandil Bułgajewski był pod wrażeniem tego pomysłu, nie dał po sobie nic poznać. – Minimalne – Kasia odpowiedziała czarującym uśmiechem, jakby spodziewała się pytania i przeszła do kolejnego slajdu prezentacji zawierającego wykres. – Pozwoliłam sobie rozrysować wszystkie koszty. Zwycięzcy obiecamy dwadzieścia pięć złotych podwyżki… – Brutto – bardziej oznajmił niż spytał pełnomocnik zarządu.