Od dawna Piotr Macierzyński silnie znaczył wiersz nacechowaną podmiotowością, sfabularyzowaną praktyką mówienia, dosadnością wyrażeń: śmiechu i goryczy. Trochę inaczej prezentuje się w Odrzutach. Tematykę wzajemnego odrzucenia i reakcji zwrotnych, sprzężeń w sferze emocjonalnej, społecznej, a nawet literackiej zawarł bowiem tak w przeobrażeniach osobowych, jak modyfikacji głosów mówiących. Tomik rejestruje upadki i wzloty transgresyjnej świadomości, operuje wycinkami fizjognomii. Chociaż poeta nadal przywdziewa maski, gra cudze i własne role (rodzaj żeński, „ ten ktoś”, kolejne wydania niepoprawnej męskości),bada inne obszary dialektyki – liryczne stany skupienia. Otwarcie pyta o sens pisania, jego egzystencjalny wymiar. Zamiast sprawdzonej narracyjności widać tu przebłyski sytuacjonizmu, punktowanie doświadczeń i osobistych wyrzutów. Autor nieustannie podważa stan rzeczy i sytuacji estetycznej poprzez mnożenie ironicznych konceptów czy rozbijających tok myślenia puent. Macierzyński występuje jako poeta niecierpliwy, ale jego Odrzuty wypadnie czytać jako paradoksalne akty kontemplacji. Tomasz Charnas