Niezwykły pejzaż polskiej dworskości. Wspomnieniowy album o 34 najpiękniejszych polskich dworach w obiektywie znakomitego fotografa Stanisława Markowskiego. Do albumu dołączono kolorową mapę. Dwór polski. Ileż w tych dwóch słowach tęsknoty. Ileż spokoju i zadumy, siły i delikatności, a także wiary w trwanie przez wieki (mój Boże!). Ten szczególny polski dom rodzinny był rozrzucony po całej Wielkiej Rzeczypospolitej. Ten na kresach wschodnich odszedł bezpowrotnie. Ten w obrębie współczesnych granic Polski ocalał w formie szczątkowej. Dziś jego wizerunek przetrwał bardziej jako wspomnienie i legenda niż rzeczywistość. Powspominajmy więc, spróbujmy przywołać go przed oczy. Pozbierajmy pozostałe jeszcze okruchy, pozlepiajmy. Dwór polski. Iluż malarzy inspirował, ileż poezji mu poświęcono, ileż literatury urodziło się w jego pachnących żywicą i zasuszonymi kwiatami wnętrzu. Iluż przyszłych bohaterów, a i męczenników za Ojczyznę wychował, wyhołubił, pobłogosławił. Ileż serc zaszczepił miłością do Ojczyzny szczególną... Dworem polskim zauroczył mnie mój ojciec-artysta malarz, dla którego polski pejzaż z jego ginącymi wioskami, kapliczkami, kościółkami i dworkami był wielką pasją, wielką miłością. Całe dzieciństwo spędziłem pośród zapachu olejnych farb. Dla mnie lasy, łąki i zboża pachniały również farbami. Te wyczarowane pędzlem ojca łany zbóż, parujące wilgotną mgłą stogi siana, odbijające złoto wschodu słońca mokradła, niebiesko-czerwony śnieg o zachodzie, spokój i cisza nocy były i są dla mnie nadal natchnieniem i zachętą. Dwór polski pozostał częścią tej ziemi, częścią naszego o niej myślenia, częścią nas samych, zapisem odziedziczonym z krwią przodków. Nie było mi dane w nim żyć, ale tym bardziej zapragnąłem poznać go bliżej i pozostawić ślad na fotograficznej kliszy. Stanisław Markowski