" We własnym państwie traciły na znaczeniu najróżniejsze instytucje do tej pory kompensujące społeczeństwu brak suwerenności. Organizacje społeczno-gospodarcze, spółdzielcze, oświatowe, kółka rolnicze, towarzystwa gimnastyczne i śpiewacze, straże pożarne nie musiały już służyć idei narodowej i propagować polskości. Nadszedł czas, kiedy mogły się swobodnie zająć wyłącznie własną działalnością statutową. Dotyczyło to także Koscioła katolickiego, który w warunkach suwerenności przestał być podstawową instytucją narodową. (...) Oczywiście, parlament był podzielony, ale nie z powodu zacietrzewienia posłów, jak twierdzili piłsudczycy. Antagonizujące go różnice zdań miały w gruncie rzeczy głębsze podłoże. Odzwieciedlały fizjonomię ówczesnej Polski, jej podziały społeczne, polityczne, narodowe, dzielnicowe. W kraju, o którym Żeromski mówił w 'Przedwiośniu', że jest 'z trzech połówek' złożony, niełatwo przychodziło rządzić, zwłaszcza kiedy podejmowanie decyzji chciało się uzależnić od podzielonych opinii obywateli. Demokratyczne mechanizmy władzy wymagały dobrej woli, ale też i korekt w modelu ustrojowym, usankcjonowanym przez Konstytucję marcową. Już po pierwszych doswiadczeniach dość zgodnie uważano, że uzdrowienie sytuacji przynieść może wzmocnienie władzy wykonawczej kosztem ustawodawczej. (...) Upatrywanie lekarstwa na wszystkie bolączki w autorytarnym systemie sprawowania władzy nie było zresztą polską specyfiką. Podobnie rozwinęła się sytuacja we wszystkich niemalże krajach środkowo-wschodniej Europy. (...) Trzeba było dopiero czasu i nowych doświadczeń, by przekonać się, że przy wszystkich utyskiwaniach na demokrację, zastąpić ją czymś doskonalszym nie podobna." (Tomasz Nałęcz, Rządy Sejmu 1921-1926, seria " Dzieje Narodu i Państwa Polskiego", zeszyt III-59) Serię " Dzieje Narodu i Państwa Polskiego" redagują dwa zespoły: krakowski i warszawski Krajowej Agencji Wydawniczej. Każdy z wolumenów posiada swój własny tytuł i numer i omawiać będzie odrębny okres dziejów Polski, bądź temat ujęty monograficznie, przy zachowaniu przyjętej w historii Polski chronologii wydarzeń.