Opis na ostatniej stronie okładki: Przerósł do mnie Jakub Wędrowycz nie tylko z powodów zawodowych ale też prywatnie, bo nadałem tej postaci fizjonomię mojego dziadka – Jana Łaskiego. Ale nie tylko dlatego stał mi się wyjątkowo bliski. Rysuję go bardzo często, i nawet nie liczę, ile ilustracji związanych z Jakubem wykonałem. Te, które powstały dla wydawców pewnie można byłoby jakoś katalogować, ale te wykonane dla relaksu? Między obiadem a poobiednią kawą, między pracą a kolejną pracą, kiedy nudziłem się podczas spotkania, albo próbowałem zająć myśli czymś lekkim i zabawnym… Nie mam pojęcia jak to policzyć. Chyba lepiej pooglądać … Często publikuję rysunki w mediach społecznościowych, ale największym zbiorem rysunków jest szkicownik, bez którego nie wyobrażam sobie pracy grafika. Zajrzeliśmy do niego wraz ze Zbyszkiem Larwą , wybierając rysunki do ArtBooka. Dorzuciliśmy trochę ilustracji już gdzieś publikowanych. Andrzej Pilipiuk dołożył do nich intrygujące komentarze. I co powstało ? Mam nadzieję, że coś co ucieszy miłośników Wędrowycza, pokaże jak zmienił się przez trzy dekady. Ciekaw jestem waszych uwag i obserwacji. Zanim ktoś zapyta, czy to nie przypadkiem jakieś podsumowanie… Andrzej Pilipiuk nie ustaje w dręczeniu Jakuba kolejnymi przygodami, ja nie przestaję ich szkicować. Zatem nie, żadne to podsumowanie, lecz raczej słowo wstępne do dalszych wspólnych przedsięwzięć związanych z Jakubem.