Wielki Poeta ogłosił kiedyś śmierć poezji. Okno Tymona stało się bramą śmierci. Umarła z nim nienapisana jeszcze poezja. Słowo ciałem się stało - martwym. Mówili o tym ludzie, badała To i opisała prokuratura. Stąd jakże ryzykowny w książce z poezją dokument obiektywny, oficjalny i ostateczny. Nasza - rodziców, brata, siostry - zwyczajna codzienność rozpaczy miała też smak ekscytującej, palącej przygody. Tak było, kiedy przez wiele dni, popołudniami i wieczorami, w pokoju, gdzie już tylko " Pan Przeciąg" tamtej niedzieli szarpał firanki - teraz odnajdywaliśmy w stosach Jego zeszytów, notatek, skrawków papieru - wiersze. Tylko kilka oraz prozę " Powrót" wydrukował za życia w studenckiej prasie wrocławskiej - dzięki szkolnemu koledze Łukaszowi Zawadzkiemu. Teraz zebraliśmy ich ponad sto, z nich wzięliśmy śródtytuły i tytuł całości, dodaliśmy rękopisy i zdjęcia, powierzyliśmy Przyjaciołom: Halinie Fleger, Krzysztofowi Klemińskiemu, Wojciechowi Wojtanowskiemu i Eugeniuszowi Kowalcze. Tak słowa ciałem się stały - żywym. Tą książką. Tym co zostało, dla tych, co zostali bez niego. Pocieszeniem. Jednak napisaną, ostatecznie zamkniętą w okładkach Jego życia, prawdziwą w cierpieniu - Poezją. Jan Feusette