Z godną podziwu konsekwencją Instytut Mikołowski przypomina dzieło Witolda Wirpszy. Przypominając zaś, zmienia obraz naszej dwudziestowiecznej literatury. Literatury, bo po Wirpszowej poezji przyszła kolej na eseistykę, a gdzieś tam czeka jeszcze na wznowienie intrygująca proza. Zmienia zaś, gdyż okazuje, że należy się Wirpszy jedno z ważniejszych miejsc w historii kultury polskiej minionego stulecia. Przede wszystkim za odwagę, bezkompromisowość i radykalizm w prowadzeniu swojego, pod każdym względem wyjątkowego eksperymentu artystycznego. Jasne, obecne publikacje odkrywają tego autora zwłaszcza młodszym generacjom czytelniczym. W moim pokoleniu wielkość i oryginalność Wirpszy była oczywistością. Jednak pisarz, przebywający od początku lat siedemdziesiątych na emigracji, a w kraju objęty cenzuralnym zakazem druku, nie dość utrwalił się w społecznej świadomości. Powiedzmy jednak, że stanęła temu na drodze nie tylko polityka, ale także sama twórczość – niejednoznaczna, wiele od czytelnika wymagająca i wymykająca się łatwym ocenom i etykietkom. W przypadku „ Polaku, kim jesteś?” ta ostatnia kwestia, trudności samego dzieła, ulega swoistemu zawieszeniu. Książka napisana jest przystępnie, piękną i klarowną polszczyzną. Lekturę ułatwia tematyczny podział na kilkustronicowe rozdziały, same w sobie stanowiące odrębne mini-eseje, układające się jednak w spójną, treściowo i kompozycyjnie zwartą całość. Po części walory te biorą się z faktu, że pierwotnym adresatem książki był cudzoziemiec (pierwsze