Kołczan Książek
Autorzy/Władysław Bartoszewski/Pisma wybrane. Tom 1. 1942-1957
Pisma wybrane. Tom 1. 1942-1957
Profil książkipolski (Polska)
Książka · 1 wydanie

Pisma wybrane. Tom 1. 1942-1957

WBWładysław Bartoszewski
2007
pierwsze wydanie
322
stron
polski
język
1
wydanie

Władysław Bartoszewski - więzień systemu nazistowskiego i komunistycznego, konspirator i powstaniec, bibliograf i kronikarz, dziennikarz i historyk, opozycjonista i państwowiec, chrześcijanin i humanista, wzór i autorytet. „ Życiorys nie do popsucia” – chciałoby się napisać w tym miejscu, ale określenia tego użył już wcześniej (w odniesieniu do Ojca Świętego Jana Pawła II) ks. Adam Boniecki, autor Kalendarium życia Karola Wojtyły. „ Przebóg, jaki długi, jaki piękny, jaki płodny żywot” – chciałoby się strawestować Juliana Ursyna Niemcewicza, ale uczynił to już Jan Nowak-Jeziorański mówiąc o Jerzym Giedroyciu. O Władysławie Bartoszewskim napisano już niemal wszystko. By nie wpaść w patos i nie powtarzać się, powiem językiem przełomu wieków: życiorys wielowymiarowy i multimedialny, a jednocześnie integralny i kompatybilny. To właśnie niezwykły życiorys legł u podstaw owego wyjątkowego autorytetu, jakim Władysław Bartoszewski – nazywany pięknie „ budowniczym mostów” – cieszy się zarówno wśród Polaków, jak Niemców i Żydów. Z kolei autorytet ów sprawił, iż mógł on odegrać – i odgrywać nadal – tak istotną rolę w dziele historycznego pojednania polsko-niemieckiego i dialogu polsko-żydowskiego. Sprawił, że to właśnie on został zaproszony na uroczyste sesje parlamentów Niemiec i Izraela z okazji 50. rocznicy zakończenia drugiej wojny światowej, i że to właśnie on przemawiał podczas uroczystych obchodów 60. rocznicy wyzwolenia Auschwitz (o czym wyżej wspominałem). Przewidział to prof. Hans Maier w laudacji wygłoszonej podczas wręczania Nagrody Pokojowej Księgarstwa Niemieckiego w 1986 r.: „ Jeśli polsko-niemieckie pojednanie zostanie uwieńczone sukcesem, Władysław Bartoszewski będzie jednym z jego inicjatorów i orędowników. Tak często poszukujemy wzorców. On jest jednym z nich”. (…) Ten niekwestionowany autorytet Władysława Bartoszewskiego w Polsce i na arenie międzynarodowej budowały także jego publikowane świadectwa, jak również liczne i ważne publikacje historyczne. Był on bowiem – i jest – nie tylko uważnym świadkiem (obserwatorem) i uczestnikiem najważniejszych wydarzeń naszej historii najnowszej, ale także wytrawnym znawcą i wydawcą źródeł, znakomitym dokumentalistą i niezwykle rzetelnym historykiem, wreszcie wybornym popularyzatorem. Pobieżna nawet znajomość życiorysu Władysława Bartoszewskiego i choćby najważniejszych tylko jego książek skłania do oczywistego wniosku o pełnej zgodności czy wręcz jedności (integralności) życiorysu i działalności publicznej z tematyką pracy badawczej i twórczości pisarskiej. Pełna bibliografia jego publikacji liczy już przeszło 1 200 pozycji. Traktował je – zwłaszcza książki Warszawski pierścień śmierci 1939-1944 i Ten jest z ojczyzny mojej – jako wypełnienie nakazu dania świadectwa i rodzaj spłaty długu. „ Kiedy 22 IX 1940 r. przekraczałem bramę z napisem Arbeit macht frei w grupie ludzi szczutych psami, jak wszyscy normalnie tam przybywający, miałem osiemnaście lat – mówił Władysław Bartoszewski podczas uroczystego posiedzenia Senatu Uniwersytetu Jagiellońskiego 26 I 1995 r. w Krakowie. – Nigdy w życiu nie byłem bity, nie widziałem bitych ludzi. Tak szczęśliwie upływało moje dzieciństwo i młodość. I oto tam spotkałem się z tak niewyobrażalnym wtedy – a był to przecież dopiero początek okupacji – poniewieraniem ludzi, wdeptywaniem w żwir, zabijaniem, katowaniem, odczłowieczaniem, że stało się to dla mnie doświadczeniem przełomowym. Pamiętam jak 14 marca 1941 r. w obozowej izbie chorych siedziałem na łóżku ciężko chorego profesora UJ Adama Heydla, wielkiego ekonomisty i historyka kultury, i słuchałem, jak mówił z pamięci wiersze Norwida. I w tym momencie przyszli esesmani, zabrali go, ledwie zdążyłem odskoczyć. Po kilku godzinach zginął razem z innymi od salwy plutonu egzekucyjnego w żwirowni koło drutów, tuż za terenem obozu Auschwitz. Dla młodego człowieka śmierć tak zasłużonego profesora, w tak spektakularnej formie, była wtedy wielkim wstrząsem. I kiedy z Bożą pomocą udało mi się w kwietniu 1941 roku wyjść z Oświęcimia, powiedziałem sobie, że poświęcić trzeba wszystkie siły ratowaniu nieszczęśliwych. I to popchnęło mnie do współdziałania z najbardziej nieszczęśliwymi i najbardziej prześladowanymi, jakimi byli polscy Żydzi”. „ Po raz pierwszy – choć nie ostatni – w życiu doświadczyłem wtedy uczucia zupełnej bezsilności wobec znęcania się nad ludźmi: jako ofiara i jako świadek – pisał w innym wspomnieniu przed dwudziestu laty. – Mówiono do mnie niejednokrotnie: jesteś młody, umiesz patrzeć; jeśli przeżyjesz, musisz to opisać. I tak nie będą chcieli wierzyć, a gdyby nawet uwierzyli – nie będą mogli sobie wyobrazić... [...] po wojnie uznałem za konieczne zbieranie materiałów i dokumentów do dziejów Warszawy lat okupacji, do dziejów widzianych przede wszystkim poprzez losy ludzi, przez ich cierpienia, działanie, walkę. Interesują mnie fakty, liczby i konkretne informacje o wszystkim, co tu przeżywano, ale najbardziej – zagadnienie formowania się postaw wobec gwałtu i przemocy, sprawa patriotycznego i człowieczego samookreślenia się w tych właśnie tragicznie trudnych warunkach. Poprzez rozpatrywanie i badanie dokumentów czasu pogardy i nienawiści dążę do odnalezienia wszystkiego, co ludzi różnych poglądów, pochodzenia, zawodu czy stanu wówczas wiązało i jednoczyło. Czterdzieści lat przeżytych po II wojnie światowej, nie szczędziło mi nowych, dotkliwych doświadczeń. Byłem świadkiem wielu krzywd, jakie spotykały ludzi szlachetnych, prawych i ofiarnych, świadkiem brutalnej przemocy i niezasłużonych cierpień, bezradności, rezygnacji, ale także i siły charakteru i męstwa. W latach 1946-54 przebyłem trudną drogę więzienną (6 lat i 7 miesięcy),by w noc wprowadzenia w Polsce stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku znów utracić wolność. Zaokrągliło to sumę doświadczeń za drutami i kratami do ośmiu lat. Bywałem pozbawiony możliwości zawodowych odpowiadających moim zainteresowaniom i uzdolnieniom. Były lata, w których nie wolno mi było publikować książek ani artykułów, choć pisarstwo jest moim zawodem. [...] Spotykałem się z nienawiścią i cynizmem, ale także z wyrazami i dowodami przyjaźni wspaniałych ludzi, na których mi zależało i zależy. Miałem jako wykładowca uniwersytecki (na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i w ramach zajęć na « uniwersytecie latającym» powołanym w 1978 przez Towarzystwo Kursów Naukowych) zetknąć się młodzieżą, której cały stosunek do życia i moralno-patriotyczne zaangażowanie nasuwały mi stale analogie z doświadczeniami mojego pokolenia. Zyskałem też przyjaciół i życzliwość wielu obcych ludzi w Izraelu, w Stanach Zjednoczonych, w Wielkiej Brytanii, Szwecji, ale także – czego przecież nie mogłem się spodziewać – w Niemczech. Pragnąłem i pragnę, aby to, co robię i piszę, służyło nie tylko upamiętnieniu przeszłości, ale też i lepszemu zrozumieniu faktu, że przed każdym z nas stoi problem stałego poszukiwania i wyboru. Myślę o poszukiwaniu i wyborze dróg, które by zabezpieczały nasz świat przed nawrotami ciemności, nienawiści i barbarzyństwa. Nie tylko bowiem doświadczenia II wojny światowej, ale i powojennego czterdziestolecia, przypomniały dobitnie, że osiągnięcia współczesnej cywilizacji mogą być wykorzystywane w sposób jak najbardziej różnorodny. Zarówno dla prawdziwego rozwoju wartości ludzkich, jak dla budowy komór gazowych, antyludzkich broni i systemów. Jestem, jak byłem, po stronie słabych i krzywdzonych, przeciw terrorystom – po stronie ofiar terroru, przeciw krzywdzicielom i wyznawcom metod gwałtu, jakkolwiek by ich ideologicznie nie uzasadniali. Nie znoszę dyktatorów i systemów autorytatywnych, trzeba przyznać, że z wzajemnością”. „ Z całego dorobku mego życia nie żałuję ani jednego napisanego zdania, choć na pewno niejedno napisałbym lepiej, precyzyjniej, mądrzej czy trafniej. Nie ma takiego zdania, a tym bardziej ustępu czy artykułu, o którym marzyłbym: oby zapadł się on pod ziemie, oby nigdy nie był napisany. Przywiązuje bardzo dużą wagę do tego stwierdzenia” – powiedział Władysław Bartoszewski w rozmowie z Łukaszem Kądzielą na łamach miesięcznika „ Więź” (1986). Niewielu tylko autorów może złożyć podobne oświadczenie o sobie i swojej twórczości. * Niniejsza edycja Pism wybranych Władysława Bartoszewskiego obejmuje wybór najważniejszych jego teksty opublikowanych w latach 1942-2006. Rzecz jasna, zarówno dokonanie reprezentatywnego wyboru efektów czterdziestoletniej, tak bogatej, działalności dziennikarskiej i pisarskiej, jak i sposób ich uszeregowania – nie jest sprawą prostą, ani łatwą. Po długiej dyskusji zdecydowaliśmy się na przyjęcie porządku chronologicznego, przedrukowując najważniejsze teksty w kolejności wynikającej z dat ich pierwodruków. Najważniejsze argumenty, przemawiające za przyjęciem takiego rozwiązania, to po pierwsze – jego czytelność dla każdego Czytelnika, po drugie – jak najlepsza realizacja podstawowego naszego celu: przedstawienia nie tylko wyboru najważniejszych publikacji Władysława Bartoszewskiego, ale i ukazania owej niezwykłej integralności życiorysu i twórczości, którą usiłowałem wyżej w skrócie zarysować". (…) Andrzej Kunert – Wstęp (fragmenty)

Wydania

1 wydanie · sortuj: najnowsze
Pisma wybrane. Tom 1. 1942-1957Universitas978-83-2420-698-897883242069882007-01-01polski (Polska)322Softcover